To, co mnie zaskakuje, to jak szybko rosną te nowe platformy. Jeszcze rok temu nikt o nich nie słyszał, a dziś wchodzisz i widzisz konkretne wątki, normalnych ludzi, aktywność. I co najważniejsze – nie ma tam presji, żeby się „dopasować”. Po prostu jesteś i piszesz.
Wpadłem niedawno na platformę, gdzie naprawdę można rozmawiać o kontrowersyjnych tematach, a nikt nie rzuca banem po 3 zdaniach. Fajnie, że są ludzie, którzy budują coś od nowa, w stylu dawnych społeczności. Tego serio brakowało.
Fajnie też, że wiele z tych tematów – jak wolność słowa, nowe formy komunikacji czy nawet czaty – wraca właśnie dzięki blogom i wpisom na tych mniejszych platformach. Ludzie chcą mówić, a nie tylko klikać. I to widać.